-A nic ciekawego, ale tutaj się pozmieniało...-powiedziała z nutą smutku w głosie. Zaczęłyśmy iść ścieżką na pastwiska.
-Czasami zmiany się przydają... najbardziej szkoda mi jest tych wszystkich osób, które zostawiłyśmy za sobą.-stwierdziłam i łza pociekła mi po policzku, myśląc o Erneście i Michale.
Szybko wytarłam ją wierzchem dłoni i wbiłem wzrok w kamienie.
-Widziałaś nowe konie?-Sam w końcu przerwała ciszę.
-Niektóre. Większość wydaje się łatwych, ale to dobrze. W końcu nie będzie problemów z prowadzeniem jazd dla początkujących.-podsumowałam i podniosłam oczy, dalej mokre od łez. Oparłyśmy się o barierkę dolnego pastwiska, patrząc jak konie poznają się. To pierwszy raz, kiedy podzieliłyśmy je na mniejsze stada i pościłyśmy je razem.
-Chciałabym już wszystkich poznać, znowu tyle nowych osób... trudno mi się czasami tutaj odnaleźć.-odchrząknęłam i zamrugałam kilka razy oczami, żeby odpędzić napływające łzy, po raz kolejny.-Gdy by nie ty i Ros dawno by mnie tu nie było...-dodałam i odepchnęłam się od barierki, zaczynając iść w stronę dużej stajni szybkim krokiem.
Skarciłam się w głowie za chwilę słabości i chwyciłam za miotłę. Zaczęłam szybko zmiatać kurz i kawałki siana z przejścia w stajni. Usłyszałam kroki dziewczyny.
-Musimy trochę tutaj ogarnąć, zanim zaczną przyjeżdżać inni.
<Sam??>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz